Ciekawostki

#zwierzaczki #dziki…

#zwierzaczki #dziki #ciekawostki #nauka #neuropa

Znalezione w sieci, polecam:

Można odnieść wrażenie, że dziki są odpowiedzialne za zawleczenie choroby z Afryki. To nieprawda. Dzik eurazjatycki nie był źródłem wirusa; jest tylko jego przypadkową ofiarą.

Naturalnym żywicielem wirusa (ASFV) był żyjący na południe od Sahary guziec zwyczajny (Phacochoerus africanus), a żywicielem pośrednim — afrykański kleszcz Ornithodoros moubata. Wirus infekuje warchlaki guźca pokąsane przez kleszcze. Dzięki tysiącom lat koewolucji guziec i ASFV osiągnęły zawieszenie broni: guźce zarażają się ASFV, ale przechodzą infekcję bezobjawowo. Również inne gatunki afrykańskich świń, dzikany (rodzaj Potamochoerus) zwykle są odporne na zjadliwą postać choroby. Gdy w Afryce subsaharyjskiej pojawiły się świnie domowe — spokrewnione z guźcami, ale nieodporne na ASFV — wirus zaczął się szerzyć poza swoim pierwotnym obszarem występowania. Dopiero kiedy wskutek działań ludzkich został zawleczony do Eurazji, zaraziły się nim także tamtejsze dziki, które są przecież wyjściową formą tego samego gatunku (Sus scrofa), do którego należy świnia domowa.

Pierwsza europejska epidemia ASF zaczęła się na Półwyskie Iberyjskim w roku 1957 (zahaczyła też o Francję, a później o Kubę i kilka wysp karaibskich). W Hiszpanii i Portugalii próbowano drastycznie zredukować populację dzików, żeby powstrzymać szerzenie się choroby. Nie przyniosło to efektu. Pod koniec lat 90. udało się wreszcie całkowicie opanować epidemię, stosując konsekwentnie likwidację zagrożonych hodowli świń i bioasekurację. Epidemia wśród dzików ustała samoistnie: z czasem wirus stał się mniej zjadliwy, a przebieg choroby łagodniejszy. Rezerwuarem wirusa w środowisku leśnym pozostawały przez jakiś czas kleszcze Carios erraticus, ale ogniska ASF wygasły.

Carios erraticus, który względem dzików może odgrywać taką rolę jak jego afrykański kuzyn, to kleszcz śródziemnomorski i bliskowschodni; w naszej części Europy nie występuje. Nie ma tych kleszczy również na Sardynii, gdzie mniejsza epidemia ASF trwa od ponad 50 lat; jej utrzymywaniu się sprzyja natomiast tradycyjny wypas świń w miejscach, gdzie mogą się pojawiać także świnie zdziczałe i dziki.

Kolejna epidemia zaczęła się w 2007 r. w Gruzji; przez Rosję i Białoruś dotarła m.in. do Polski i rozkręca się u nas od pięciu lat. Powinniśmy się uczyć na przykładzie Hiszpanii i Portugalii, gdzie w końcu udało się wyeliminować ASF, a nie powielać błędy popełniane w innych krajach w przeszłości. Walka z dzikami ma u nas jeszcze mniejszy sens niż na Półwyspie Iberyjskim, bo nie ma w Europie Środkowej kleszczy przenoszących ASFV. Właściwie tylko działalność ludzi, w tym polowania na dziki, ale przede wszystkim lekkomyślność i nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa, umożliwiają szybkie rozprzestrzenianie się ASF.

Wirus ASF jest duży i skomplikowany. Jego DNA koduje 150 różnych białek, których funkcje nie są w pełni poznane. Poza Hiszpanią i Portugalią badania nad ASFV nie były zbyt intensywne — zgodnie z zasadą „spokojnie, na razie to nie nasz problem”. Także w krajach iberyjskich zainteresowanie ASFV zmalało po roku 2000, bo afrykański pomór świń przestał być zagrożeniem. Obecnie prace nad szczepionkami wznowiono. Są prototypy, jest znaczny postęp, tyle że skutecznej szczepionki nadal nie ma i prawdopodobnie jeszcze przez pewien czas nie będzie. Tymczasem trzeba po prostu stosować wypróbowane w praktyce środki prewencyjne.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23123296