Ciekawostki

#dania #antyszczepionkowcy…

#dania #antyszczepionkowcy #ciekawostki #medycyna

Po długiej przerwie spowodowanej banem wracam z contentem. Dzisiaj krótki (i nie w pełni przetłumaczony) artykuł duński o jednej pani antyszczepionkarce ( ͡° ͜ʖ ͡°) Chciałem was tylko pocieszyć, że antyszczepionkowa paranoja w Polsce to pikuś przy tym, co odjaniepawla się na Zachodzie.

Zastrzegam jeszcze, że duński znam dużo gorzej od szwedzkiego, więc tłumaczenie może być momentami koślawe – za co przepraszam.

Zapraszam do obserwowania lub czarnolistowania #gloszpolnocy

———————————————————————————————————————————————————————-

Matka czwórki dzieci: rezygnuję ze szczepienia moich dzieci

Heidi Riishøj boi się efektów ubocznych i przeciwstawia się radom lekarzy sugerujących szczepienie.
Prostym kliknięciem myszy Heidi wypisuje się z mailingu. Mailingu, który przypominałby jej o tym, że na trójkę z jej czwórki dzieci wciąż czeka wiele szczepionek.

– Postanowiłam, że moje dzieci nie będą szczepione. Wysyłanie mi takich maili jest marnotrawieniem zasobów, mówi Heidi Riishøj siedząc przed komputerem w swoim domu w Randers.

Od 2014 roku Statens Serum Institut (SSI) rozsyła listy do rodziców, których dzieci mają zarejestrowane braki w szczepieniach – jedno lub więcej. Do tej pory rozesłano 211 tysięcy listów, które dotyczą 186 tysięcy dzieci.
Według SSI najczęstszym powodem braków jest zapominalstwo rodziców. Innym powodem jest rezygnacja rodziców z jakichkolwiek szczepień.

Opór przed listem

Heidi twierdzi, że władze za bardzo wtrącają się poprzez wysyłanie przypomnień.

– Czuję się wtedy tak, jakby zabierali mi odpowiedzialność jaką czuję za moją rodzinę – dyktat i niemoc. Z pewnością nie podoba mi się to. Żyjemy wszakże w społeczeństwie, gdzie każdy ma wolny wybór.

Camilla Hiul Suppli, lekarka i badaczka w SSI podkreśla, że w listach przypominających jest jasno napisane, że szczepienia są dobrowolne:

– Wysyłamy przyjazne przypomnienie o tym, że widzimy w rejestrze iż dane dziecko nie jest jeszcze zaszczepione. Decyzja o tym co zrobić z takim listem należy wyłącznie do rodziców.

Medycyna naturalna zamiast szczepionek

W domu Heidi otwiera dla nas szafkę na leki. Nie znajdziemy tu Paracetamolu dla dzieci ani Strepsils. Zamiast tego półki są zapełnione wyrobami medycyny naturalnej, które rodzina zażywa codziennie.

Czwórka dzieci Heidi jest między 4 a 20 rokiem życia. Dwójka średnich dzieci otrzymała niektóre szczepionki zalecane dla dzieci przez ministerstwo zdrowia w Danii. Czteroletni Johan nigdy nie był szczepiony.

– Nie chcę ryzykować, że mój syn w jakikolwiek sposób zostanie skrzywdzony przez szczepionkę. Ani teraz, ani później.
Heidi jest z wykształcenia magistrem pielęgniarstwa, ale sprzeciwia się zaleceniom ministerstwa zdrowia, ze względu na przekonanie, że szczepionki są nienaturalne i dają więcej szkody niż pożytku.

Z tego powodu zamiast szczepić, woli, żeby jej dzieci zachorowały na odrę, różyczkę i inne choroby przeciwko którym istnieją szczepionki.

– Myślę, że możliwość naturalnego przebiegu choroby bez zbędnych dodatków oraz fakt, że mogę tu wkroczyć i pomóc im w taki sposób, jaki ja uważam za stosowny jest zdrowsze dla moich dzieci – mówi Heidi i dodaje, że podaje im leki, które jej zdaniem wzmacniają dziecięcy układ odpornościowy.

A co jeśli twoje dzieci zachorują na tyle poważnie, że nie będziesz w stanie im pomóc medycyną naturalną?

– Wtedy byłoby mi oczywiście smutno. Jest to jednak pewne ryzyko, które jest związane z życiem.

Źródło: https://www.dr.dk/nyheder/indland/mor-til-fire-jeg-fravaelger-vacciner-til-mine-boern#!/